Nowe Forum Gospodarcze - styczeń 2002

Magazyn dostępny w kioskach "RUCH", urzędach pocztowych i prenumeracie) w numerze m.in. (w internecie: na niebiesko pola aktywne, kliknij, a uzyskasz więcej informacji)
Aktualizacja w internecie w miarę napływu informacji, dlatego treść wydania tradycyjnego może się różnić od wydania internetowego.

Okładka Świateczno-Noworocznego numeru 
naszego magazynu - kliknij
a zobaczysz powiększenie

UWAGA KONKURS
DLA DZIENNIKARZY
I FIRM
ZACHODNIEJ MAŁOPOLSKI-
KLIKNIJ A DOWIESZ SIĘ SZCZEGÓŁÓW
>>>>

Apel Wojewody Małopolskiego

Współczując Rodzinom Ofiar tragicznej lawiny pod Rysami, bardzo gorąco apeluję do młodzieży i ich opiekunów, przebywających na feriach w górach, o zachowanie szczególnej rozwagi przy podejmowaniu decyzji o wyjściu na trasy turystyczne.
Proszę i zobowiązuję wszystkich kierowników obozów, wychowawców, służby medyczne i administracyjne o ochronę uczestników wypoczynku wszystkimi dostępnymi im sposobami. Proszę o pełnienie obowiązków z najwyższą powagą i poczuciem odpowiedzialności za zdrowie i życie naszych podopiecznych.

Wojewoda Małopolski
Jerzy Adamik


Konkurs rozstrzygniety!
KLIKNIJ NA OBRAZEK A DOWIESZ SIĘ SZCZEGÓŁÓW

Wręczenie nagród odbędzie się 24 lutego 2003 roku o godz.17,00, podczas noworocznego, uroczystego spotkania środowisk gospodarczych Zachodniej Małopolski. Przewidywane jest uczestnictwo przedstawicieli ok. 20 organizacji i stowarzyszeń gospodarczych. Na spotkanie zostaną zaproszeni także laureaci poprzednich dwóch konkursów! W tym roku spotkanie odbędzie się w Oświęcimiu. Organizatorem spotkania jest oświęcimski oddział Stowarzyszenia Przedsiębiorców Małopolski!
Na spotkanie przyjął zaproszenie Wojewoda Małopolski Pan Jerzy Adamik. Obecnie ustalane jest miejsce spotkania, które pomieści i gości .. i laureatów-wystawców, i da mozliwość spokojnego zaparkowania, co niestety było niedociągnięciem ubiegłego roku i za co bijemy się w piersi!
Kto został laureatem? Kliknij powyżej lub t u t a j>>>


Oddajcie nam Św. MIKOŁAJA!

Jednak dopiero w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku powstał nowoczesny Santa, jakiego znamy ze sklepów. Z pokornego sługi Bożego, biskupa i wyznawcy, stał się on krzepkim i rubasznym, ubranym na czerwono białobrodym krasnoludkiem, na saniach zaprzężonych w renifery wiozącym z Bieguna Północnego worki z zabawkami.
Czas już tedy najwyższy, abyśmy, jako chrześcijanie upomnieli się o swego "sponiewieranego" świętego! Tym bardziej, że jego wizerunki od dawna firmują przedświąteczny kult "złotego cielca" i powielane w milionach egzemplarzy napędzają klientelę korporacjom handlowym a krasnoludek, udający Świętego, uśmiecha się do naszych portfeli z każdej wystawy.
Może zbyt pochopnie pozwoliliśmy, aby Świętego Mikołaja zastąpił "klown" w czerwonym kubraku i czapce z pomponem. Być może trzeba aby przy okazji rozpakowywania kolejnych prezentów my, nasze dzieci i wnuki wspomnieli postać św. Mikołaja - szczodrego biskupa, wrażliwego na ludzki los i gotowego do pomocy potrzebującym.

Radź się przeszłości, kieruj teraźniejszością,

Choinka to drzewko święte, dekoracja świąteczna wnętrza w okresie Bożego Narodzenia. Zwyczaj strojenia drzewka bożonarodzeniowego wywodzi się z Niemiec, gdzie był znany w XV wieku. Wiecznie zielone drzewko symbolizuje odradzające się życie, gwarantuje powodzenie, odpędza pokusy i niedobre myśli. Im piękniej przystrojona tym większe dostatki i pomyślność spłyną na Twój dom i rodzinę. (..)
W przed dzień wstąpienia do Unii Europejskiej winniśmy z wielkim pietyzmem pielęgnować naszą tradycję poprzez wracanie do nich w ważnych chwilach naszego życia. Wszystko to będzie miało wpływ na umocnienie naszej odrębności i specyfiki kulturowej naszego narodu na tle narodów Europy .
Jeżeli nie będziemy się wstydzić naszych korzeni, ani nadmiernie przenosić obyczajów innych narodów do naszej kultury uznając obce wzorce za nasze, to nie zatracimy tożsamości narodowej, jak to podkreślają niektóre kręgi naszego społeczeństwa.


Ciekawe miejsce, ciekawy czas...

Na naszych, Nowego Forum Gospodarczego, łamach gościliśmy już zarówno marszałka Sejmu RP Marka Borowskiego, premiera Leszka Millera, wojewodę małopolskiego Jerzego Adamika, jak i prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej Edwarda Moskala. Obecnie z oświęcimianinem z urodzenia, Prezydentem Miasta Oświęcim Januszem Marszałkiem, rozmawia oświęcimianin z wyboru Andrzej Szydlik.

Wykorzystać szanse

Sądzę, że Wadowic i powiatu wadowickiego przedstawiać raczej nie trzeba. Wśród niewielu miast polskich, które są powszechnie znane w świecie są Wadowice, jako miejsce urodzin Wielkiego Polaka, Ojca Świętego Jana Pawła II.
Jednakże, jak każde miasto i jak każda gmina Wadowice i powiat wadowicki borykają się z wieloma problemami, które trzeba rozwiązać. Nie można oczywiście wszystkiego robić naraz, trzeba działania zaplanować - mówi Zbigniew Mieszczak - wiceprzewodniczący Rady Powiatu wadowickiego.

Krajobraz, bitwa i potyczki

Bywały kolory różne: pomarańczowy zgodnie z psychologią miał korzystnie nastawiać do prezentowanego kandydata, zieleń miała budzić nadzieję, błękit nawiązywał do koloru koszuli i oczu zwycięscy w ogólnopolskich prezydenckich wyborach, czerwony wiadomo - "Bój to nasz będzie ostatni . . . .", biel mówiła o przejrzystości i czystości zamiarów a biel z czerwienią świadczyła o narodowym polskim charakterze prezentowanych kandydatów. Czerń stała się dysonansem w tej ferii barw, szczególnie wtedy, jak swoimi kandydatami oblepiała całe słupy, nie zostawiając innym miejsca dla prezentacji. To wręcz krzyczało o czarnych ich zamiarach. Układy prezentacyjne były równie urozmaicone. Zamaszysty, wyrazisty podpis kandydata, jakby "in blanco", może pod wyrokiem, rzeczywiście zwracał uwagę, ale i budził wątpliwości, szczególnie, gdy zabrakło jego głosu w radiowej dyskusji kandydatów. Pęknięte godło miasta było równie zauważalne, jak i obrazoburcze. Natomiast niektórzy z kandydatów zapamiętali w zwracaniu uwagi na siebie byli tak wielcy na plakatach i pierwsi w kandydowaniu, że aż jeździli na lawetach a przy tym tak nachalni, iż przeszkadzali w konsumpcji piwa elektoratu z innym kandydatem, czy w oglądaniu filmu w kinie celem chyba dokonania zemsty na Zemście. Najciężej zapewne jednak pracowały dzieci.

Pomieszałem niektórym szyki...

Ze Zbigniewem Grzybem, b. kandydatem na burmistrza Andrychowa rozmawiają Jakub Kudłacik i Jurek Rajda.
  -   Minęły już prawie dwa miesiące od wyborów samorządowych, w których zdecydowałeś się ubiegać o fotel burmistrza Andrychowa. Wszystko już praktycznie zostało poukładane, wszystko wiadome, czy zgodzisz się odpowiedzieć na kilka - zaznaczamy trudnych pytań - związanych z twoją osobą?
-    Oczywiście, kiedy decydowałem się na kandydowanie, wiedziałem, że niezależnie od wyniku wyborów moja prywatność się skończyła! Zatem czekam na pytania!
-    Dobrze. Zatem, czy czujesz się przegrany?
-    Chyba żartujecie. Zajęcie trzeciego miejsca na sześciu kandydatów i uzyskanie poparcia prawie 2800 (ok.20%) wyborców miałbym uznać za przegraną? Lider miał 28%. Zatem niewiele brakowało!
-    Ale za porażkę tak!
-    Owszem, była to porażka, bowiem nie przeszedłem do drugiej rundy, zatem nie było mi dane ubiegać się o fotel w bezpośredniej walce: jeden na jeden!
-    Dla wielu znawców andrychowskiej sceny zaskoczeniem było, że ty, człowiek "mało znany", "znikąd" jak mówią niektórzy, zdobyłeś takie poparcie. Przeskoczyłeś nawet b. burmistrza!
-    Widocznie jestem nie tak mało znany, jak się to niektórym wydaje, skoro tylu ludzi postanowiło mi zaufać. Tych, którzy mi zaufali mogę zapewnić, że sprawy naszej małej Ojczyzny w dalszym ciągu są i będą mi bliskie. Nie zamierzam nigdzie stąd wyjeżdżać na stałe!

Łapaj złodzieja - reflekse zza wielkiej wody!!!

Obserwując opinię Polaków w Kraju o stanie swej Ojczyzny, zauważam, że panuje w nich obsesja lęku przed złodziejami. Przedmiotem obsesji nie są złodzieje pospolitego gatunku z szanujących się profesji kasiarzy czy kieszonkowców, ale malwersanci i łapówkarze o białych kołnierzykach, podobno wywodzący się z byłej nomenklatury, organów bezpieczeństwa czy tez nowobogaccy przedsiębiorcy, którzy rozbijają się mercedesami i spędzają wakacje na wyspach Bahama czy Majorce. Nikt przecież "uczciwy" nie może mieć takich dużych pieniędzy na takie wielkie ekstrawagancje, utrzymują moi rozmówcy.
Wedle mych rozmówców i korespondentów dominuje opina, że w Polsce "Jest źle, bo kradną". A kto kradnie?: "Oni" A komu jest źle?: "Mnie, bo nie kradnę". Wracając myślą do mego dzieciństwa z czasów okupacji hitlerowskiej zauważam że zjawisko nie jest bynajmniej nowe. Niemcy, po wymordowaniu Żydów, którzy byli dogodnym celem propagandy, usiłowali wprowadzić rozdźwięk miedzy miastem a wsią. Mieszczuchom mówiono że nie ma chleba, bo chłopi nie dostarczają kontyngentów.
Po wojnie, Ludowa Władza wpajała ludziom przekonanie, że za niedobory winni są spekulanci i kombinatorzy. Kiedy "ludowa propaganda" straciła na efektywności na skutek starczego uwiądu i zaczęła ludziom wychodzić bokiem, za biedę i brak kiełbasy, społeczeństwo zaczęło obwiniać złodziejstwo PRL-owskiej Nomenklatury, która, jakoby budowała luksusowe wille i karmiła dzieci niedostępnymi na rynku bananami. Ciekawe jest, że społeczeństwo, mimo takich przekonań, wciąż głosuje na partię której przewodzi dawna "Nomenklatura". W każdym z tych wypadków społeczeństwo było w błędzie, tak jak jest w błędzie w dniu dzisiejszym. Nie mając najmniejszych sympatii dla komunistycznej nomenklatury, musze powiedzieć, ze ich poziom życia był siermiężny i pod względem finansowym względnie uczciwy.

 

 

Manna z Europejskiego Nieba

Moja amerykańska żona zakazała mi pisania politycznego po angielsku abym się nie narażał, bo przecież żyjemy w wolnym kraju o największej demokracji opartej na systemie dwu-partyjnym, w którym trzecia opina to już anarchia, jeśli wręcz nie terroryzm. Pozostało mi wiec pisać sceptycznie, po polsku, wyrażając krytyczne opinie o Unii Europejskiej i to takie, które nawet znajdą poklask u amerykańskiej administracji. W tym temacie mogę się jedynie narazić Euro-Entuzjastom, ale oni daleko, za wielką wodą i najwyżej mogą mi naubliżać słowem a nie czynem, czyli jak się kiedyś mówiło, że "mogą mi naskakać".
Polacy się spodziewają, że dostaną więcej niż wpłacą, czyli traktują EU tak jak maniakalny wynalazca, który wierzy, że wynalazł Perpetum Mobile, czyli maszynę która będzie wiecznie się kręciła bez zużycia paliwa. Nawet jeśli przez jakiś czas EU da Polsce nieco więcej pieniędzy w postaci jałmużny, to warunki na jakich te pieniądze dotrą do Polski będą demoralizujące dla efektywnego rozwoju polskiej gospodarki.
Forma dotacji rządowych nie jest zjawiskiem nowym ani szczególnie "unijnym". Od lat spotykam się z nią w USA, gdzie rząd chciałby stymulować badania naukowe poprzez dotacje dla małych firm. Warunki jakie są zwykle dołączone do takich dotacji wymagają tak skomplikowanych dokumentów, że przedsiębiorca może stracić więcej pieniędzy na przygotowanie potrzebnych dokumentów niż zyskać w postaci dotacji.   Ci desperaci, zwykle dość słabi przedsiębiorcy, którzy starają się o rządowe pieniądze i podpisują z gruntu rzeczy kłamliwe dokumenty, podpisują cyrograf z diabłem, jako, że w każdej chwili, dzisiaj albo za lat pięć, mogą być zrujnowani i oskarżeni przez inspektorów rządowych o malwersacje. Dlatego też po pewnych doświadczeniach z dotacjami, na zimne dmucham i od rządowych pieniędzy stronie. Bez rządowych pieniędzy mogę spać nieco spokojniej jeśli nie spokojnie.

Alicja Bachleda - Curuś
kupuje prezenty dla bratanicy

Korzenie jej rodziny sięgają do Zakopanego. Alicja Bachleda-Curuś zagrała ostatnio główną rolę Wandy,polskiej dziewczyny w filmie niemieckim pt. "Herz uber Kopf" w reż. Michaela Gutmana (wyświetlonego w ramach Tygodnia Filmów Bawarskich w Krakowie). 19-letnia aktorka powiedziała nam: To nowe doświadczenie aktorskie było niełatwe, ponieważ ekipa porozumiewała się po niemiecku. Musiałam się wielokrotnie dopominać, aby tłumaczono mi rozmowy na język angielski. Rola Wandy jest rolą współczesną, o żywych tekstach dialogów. Musiałam je dobrze opanować, a w języku niemieckim którego nie znałam, było mi trudno improwizować. Polubiłam tę rolę - młodej polskiej dziewczyny, która przeżywa pierwszą miłość i opiekuje się dziećmi w niemieckim domu. A propos imienia bohaterki. To imię dobrze się w Niemczech kojarzy, jednak o legendarnej prasłowiańskiej Wandzie z Krakowa, która nie chciała Niemca, twórcy filmu wcześniej nie słyszeli i dowiedzieli się o niej ode mnie..

Marek Probosz,
góral i aktor pochodzący z Istebnej

Natychmiast jak dowiedziałem się o realizacji filmu o Janosiku, porozmawiałem z Agnieszką Holland. Było oczywiste i dla mnie i dla niej, że muszę zagrać w tym filmie. Przyleciałem na Słowację z Los Angeles na jeden miesiąc. Nie wyobrażam sobie, aby mnie tutaj nie było. Mam za sobą już część zdjęć. Satore, którego postać odtwarzam, to jeden ze zbójników w drużynie Janosika. Jestem tutaj, by przeżyć to, co przeżywali moi przodkowie w tych samych miejscach, W moich żyłach płynie prawdopodobnie też krew zbójnicka. Mój prapradziadek, Tomasz Probosz, żył w Beskidach w okolicach Istebnej, Jaworzynki (ten rejon nazywamy Zadoliną). Ukrywał się u niego herszt zbójników. W czasie obławy wszystkich pojmano, wsadzono do aresztu, tam mój prapradziadek przebywał przez kilka lat. Powieszono 12 zbójników, 12 innych czekało na egzekucję. Mój prapradziadek był w tej drugiej dwunastce. W momencie, gdy tę drugą grupę szykowano do egzekucji, przyszła amnestia, bo Cesarzowi austriackiemu urodził się syn. Dzięki temu mój prapradziadek przeżył, wrócił do domu. Dzięki temu przyszedłem na świat. Jak to pięknie ks.Tischner powiedział: "Na początku nie było Greków, jeno byli górale, co udawali Greka". Górale to specyficzny naród, z własnymi tradycjami, kostiumami, muzyką, poczuciem humoru. Coś w tym jest, że to się w sobie nosi. Czuję się w 100 procentach góralem.

Złamana obietnica

Ostatnio jednak władze stowarzyszenia uzyskały informację, iż w trakcie jednego z ostatnich postępowań o wydanie pozwolenia na budowę, SPM odmówiono udziału w postępowaniu na prawach strony!
Na interpelację radnego Forum Gospodarczego Kazimierza Fąferki o podanie powodów tej decyzji, wiceburmistrz Andrychowa Tomasz Partyka poinformował, iż decyzja o odmowie udziału w postępowaniu została wydana w ostatnich dniach urzędowania poprzedniego Zarządu Miejskiego Andrychowa, a więc wtedy, kiedy znane były wyniki wyborów. Nowy Burmistrz Andrychowa, Jan Pietras obejmując urząd zastał na swoim biurku już podjętą decyzję. Wiceburmistrz Tomasz Partyka podał również daty w jakich podejmowane były czynności w tej sprawie: 20 listopada 2002 roku wydana została decyzja odmawiająca prawa SPM do udziału w postępowaniu na prawach strony. 26 listopada, a więc 2 dni przed zaprzysiężeniem nowego burmistrza, została wydana decyzja zezwalająca na budowę, 27 listopada 2002 roku, wpłynęło zażalenie SPM na decyzję burmistrza, które 4 grudnia 2002 roku zostało wysłane do Wojewody Małopolskiego. Obecnie oczekiwana jest decyzja Wojewody w tej sprawie.
Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki cel miał poprzedni Zarząd i b. Burmistrz, Tadeusz Woźniak, aby podjąć taką decyzję. Wiadomo było przecież, że zbulwersuje to andrychowskie środowisko kupców i spowodować może konflikt z nowym już burmistrzem Andrychowa, który coś z tym "kukułczym jajem" będzie musiał zrobić.

AKTUALNOŚCI

Władze SPM u Burmistrza

Formalizowanie zaplecza
prezydenta Oświęcima

Opłatkowe spotkanie przedsiębiorców

Idziemy na bal foklowy

Andrychowska Wigilia
Stowarzyszenia Gospodyń Wiejskich

 

 

Spis treści